O edukacji przyrodniczej, a raczej jej braku. Część I

By October 23, 2015Blog, Felieton

Co robią organizacje, zamiast edukować

Pozostaję (pilnując się obietnicy o nie wchodzeniu w tematy związane z polityką przed wyborami) w temacie ochrony przyrody, czy raczej szacunku do przyrody. Wszak to właśnie z szacunku będą brały się wszelkie pozytywne zachowania.  By taki szacunek wyrobić potrzebna jest edukacja dzieci i młodzieży oraz ochrona lokalnych przyrodniczych skarbów. Skarbów, których istnienia mieszkańcy często sami nie są świadomi. Jednak tak zwane organizacje proekologiczne często wolą zajmować się modyfikowaną genetycznie żywnością, odległymi platformami wiertniczymi i malować wielkie napisy “CO2” na kominach odprowadzających parę wodną. W efekcie młodzi ludzie nie są  o znaczeniu przyrody uczeni ani w szkole, ani poza nią.

Dlaczego edukacja przyrodnicza jest ważna

Edukacja przyrodnicza ma ogromne znaczenie zwłaszcza w takim kraju jak Polska – znajdującym się na dorobku.  Liczy się szybki zysk, szybkie wzbogacenie. Brakuje nam myślenia przyszłościowego, ignoruje się zniszczenia. Nie myśli nawet o własnych dzieciach, które stracą szansę nie tylko by tą przyrodę poznać. Stracą szansę by móc się z niej utrzymywać.

Widać to chociażby na Wielkich Jeziorach Mazurskich, gdzie chęć szybkiego zarobku sprawia, że stawia się na motorowodniaków i miłośników dyskotek zamiast na miłośników natury. Niedługo takiego wyboru nie będzie – te obszary zostaną zniszczone bezpowrotnie.

Przyroda jest jednym z najważniejszych bogactw naturalnych Polski. Nie węgiel, drogi i odchodzący do lamusa. Nie miedź, a właśnie przyroda. Polska jest krajem przyrodniczo ciekawszym niż zachód Europy. Można bez problemu spotkać w lasach zwierzęta. Nie tylko ptactwo, dziki, sarny, jelenie ale także niedźwiedzie i wilki. Jednocześnie jest u nas bezpieczniej niż w dzikich ostępach północy i wschodu. Możemy zaoferować turystom z krajów zachodniej Europy kontakt z dziką przyrodą przy jednoczesnej bliskości ratowników i szpitali. Idealny środek pomiędzy bezpieczeństwem i atrakcjami. Do tego potrzeba jednak zmiany nastawienia i świadomości polaków. Pracy u podstaw.

Edukacja przyrodnicza a spojrzenie lokalne

Tymczasem brakuje rozsądku, brakuje spojrzenia lokalnego i regionalnego. Nie ma myśli o tym, że sieć dróg ekspresowych ogranicza migracje dużych drapieżników, o tym że nowoczesność to nie zawsze mechanizacja i większa wydajność. W rolnictwie nie damy rady konkurować z większymi krajami, warto więc postawić na żywność ekologiczną, zamiast próbować na siłę być większym, szybszym i lepszym, wytruwając przy okazji pszczoły i trzmiele. Nasze ośrodki narciarskie (o czym w części II) nie wygrają z ośrodkami alpejskimi. Ale żeby ludzie byli tego świadomi, ktoś ich musi uczyć. Od podstaw.

491027707_caa3964d6b

 

One Comment

  • […] Pierwszą część tego tekstu zakończyłem stwierdzeniem, że warunki geograficzne nie pozwalają nam nawet myśleć o powodzeniu niektórych przedsięwzięć. Jednym z nich są stacje narciarskie. Bardzo duża część naszych rodaków jeździ na nartach i pewnie każdemu z nas  kojarzy się to z tłokiem i kolejkami do wyciągów. Każdy kto miał okazje choć raz spróbować białego szaleństwa za granicą wie, że tłok i kolejki nie są koniecznością. […]

Leave a Reply