O pozytywnym podejściu

By January 28, 2016Blog, Felieton

W tym wpisie będę trochę filozofował, z góry ostrzegam tych co tego nie lubią.

Rzut oka za siebie

Kiedyś byłem strasznym chamem. Znaczy nie zawsze. Rodzice wychowali mnie pod względem poprawnego zachowania, uprzejmości i tym podobnych rzeczy dość dobrze. A potem zrobiłem się pełnoletni i doszedłem do wniosku – skoro inni się nie starają, to dlaczego mam być wobec nich miły.

Potrafiłem potrącić osobę, która po drugim “przepraszam” dalej nie przepuszczała mnie na ruchomych schodach. Potrafiłem wysunąć usztywniony łokieć i bark, po to żeby obrywały nim osoby, które schodzą z przystanku do przejścia podziemnego “bo co oni sobie myślą – zajmują całe schody, a dla wchodzących zostawiają miejsce na pojedynczy łańcuszek osób”. Generalnie zachowywałem się brzydko wobec osób, które nie były uprzejme wobec mnie.

Nigdy nie dyskutuj z idiotą…

… sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. Z negatywnym podejściem i bezczelnością wobec ludzi jest podobnie. Okazujesz się nie lepszy od nich. Jeśli wchodzisz do restauracji, a kelner nie podchodzi do Ciebie przez pół godziny, nie warto robić awantury. Jeśli po prostu ubierzesz się i zaczniesz wychodzi to pozostaną dwie opcje: Albo ktoś z obsługi złapie Cię i wyjaśni nieporozumienie, albo po prostu wyjdziesz. W pierwszym wypadku, przeproszą Cię i pewnie dostaniesz jakiś bonus.  W drugim oznacza to, że na 99% jeśli zrobisz scenę czy awanturę to po nich to spłynie, jedynym poszkodowanym przez nerwy będziesz Ty. Nie obchodzi ich klient – prędzej czy później na tym stracą. Nie warto szargać swojego zdrowia.

O pozytywnym podejściu

Któregoś dnia do mnie dotarło. Nie ma sensu się awanturować, nie ma sensu być złośliwym. Po chamie to spłynie, jeśli to z kolei porządny człowiek, który ma gorszy dzień, dlaczego ma wysłuchiwać Twoich pretensji – nic to nie wniesie do jego życia, a może sprawić, że straci ochotę by dalej być w porządku. Ty, jeśli jesteś w gruncie rzeczy przyzwoitym człowiekiem, będziesz mieć tylko wyrzuty sumienia i zszargane nerwy.

Dużo lepiej jest podchodzić do świata na spokojnie. Z uśmiechem. Już to sprawi, że poczujemy się lepiej. Zawsze jest też szansa, że wywołamy jakąś falę dobra, które będzie się rozchodzić niczym kręgi na wodzie. Czy do nas wróci? Może tak, może nie. Nawet jeśli nie bezpośrednio, to świadomość puszczenia w obieg takiej pozytywnej energii może poprawić humor.

Poza tym takie podejście, przynajmniej mi, poprawia nastrój. Uśmiech starszej pani, której ustąpiłem miejsca w tramwaju. Uśmiech młodej matki, której pomogłem wnieść do środka wózek. Nie spytały mnie o to, sam zaproponowałem. Dlatego ten uśmiech jeszcze cenniejszy – bo nie jest efektem czegoś wyuczonego, wymuszonego. Może stąd się bierze współczesne wszechobecne chamstwo. Uprzejmości uczymy jako obowiązku, zamiast uczyć jej jako naturalnego odruchu płynącego z serca.

Mi jest tak lepiej. Polecam spróbować.

Leave a Reply