Politycznie, ale z dystansu

By November 2, 2015Blog, Felieton

Jeszcze raz chciałem odnieść się do wyników wyborów. Ostatnio zauważyłem sporo odniesień obecnej sytuacji, do I Rzeczypospolitej. Porównania o tyle chybione, że XVII wieczna RP była, mimo wszystko, mocarstwem. Obecnie Polska może mieć istotne znaczenie, ale mocarstwem nie jest i nie będzie.

Mimo to urzekło mnie w tym porównaniu podobieństwo postaw, które można stwierdzić. Rzeczpospolita była potęgą tak długo jak była wielokulturowa i tolerancyjna. Dopóki dobrze żyli obok siebie Polacy, Rusini, Ormianie, Turcy i Niemcy. Nie zabijali się nawzajem, jak za zachodnią granicą katolicy i protestanci. Swoją wiarę mogli wyznawać prawosławni, muzułmanie a nawet arianie i żydzi.

Jednak im dalej w XVII wiek tym więcej błędów i zawiści, jak choćby nie uznanie Ukrainy za trzeci równoprawny człon rzeczypospolitej. Błąd, który odbijał się Polakom czkawką przez stulecia. Potem już było tylko gorzej. Nie chcę bawić się w historyczne gdybanie, jak potoczyły by się losy Rzeczpospolitej, gdyby zamiast na odsiecz Wiedniowi, Polacy podzielili się strefami wpływów w Europie z Turkami, może zawarli z nimi sojusz przeciw Moskwie. Zostawię to Waszej wyobraźni.

Gdy Polacy odwoływali się do swojej katolickości i swojego narodu zawsze kończyło się to klęską. Dmowski zniszczył proponowaną przez Piłsudskiego wizję środkowoeuropejskiej federacji, która kierowana z Warszawy ale działająca na zasadach równości mogła okazać się przeciwwagą dla Niemców i Sowietów. Zamiast tego mieliśmy słabą Polskę, słabe państwa bałtyckie, słabą Czechosłowację.

Tak, Polska tradycja jest katolicka. Jednak tradycja to nie to samo co wiara. Polski katolicyzm długo bronił się przed jezuickim inkwizycyjnym stuporem. A gdy w niego wpadał, źle się to kończyło dla Rzeczpospolitej. W chwili obecnej rządzący i zwolennicy nowej władzy w dużej mierze zdają się być bliżej jezuitów niż naszych szlacheckich przodków.

sarmata

Leave a Reply